Tomek Kmiotek – Wood Elves

Wood_Elves_fighting_barbarians
Królewska polana pełna była gwaru w lecie tego roku.
Echa poszukiwań prowadzonych przez wszystkie rasy świata docierały do duchów zamieszkałych w lasach Starego Świata, a stamtąd tajemnymi kanałami płynęły do uszu Królowej.
Ariel długo kontemplowała nad kryształowymi wodami Sadzawki Brzasku, rozważając wizje przyszłości, szukając w nich mądrości.
W końcu podjęła decyzję i udała się do swojego Pana i Króla – Oriona.
Razem wezwali przed swe oblicza młodego Elloriola, zwanego Przyjacielem Zwierząt i Ludzi.
Oczekiwali na jego przybycie przypatrując się, jak gromadzą się przybywający zewsząd przedstawiciele Starego Ludu, Duchy Lasu – od psotnych Faerie i niebieskich Smurfów, aż po rozważne i potężne Onodrimy, zwane Drzewcami.

W końcu rozległo się głośne bzyczenie. To nadlatywał na swoim przerażającym przyjacielu, KchhT%%zz’cie
Elloriol, którego wezwano by przewodził elfiej ekspedycji.
Od Króla i Królowej otrzymał starożytną zbroję, niechybny łuk i tajemniczą paczuszkę.
Na polanie gotowi do wymarszu byli członkowie plemion Olszyny, Cisu i Jesionu, nieomylni strzelcy, zawsze trafiający w kolano.
W cieniu Dębu gotowiły się do biegu rumaki i ich jeźdźcy, w słońcu popisywali się gibkością i umykająca oku szybkością Kapłani Loeca.
Do Elloriola zbliżyli się starsi, którzy mieli mu służyć radą w tej trudnej wyprawie – aż trzech Śpiewaków Drzew – ich wiedza i moc była konieczna, żeby przerzucić tak wielką grupę starymi ścieżkami tak, żeby Niszczące Potęgi nie mogły skupić na nich swojego wzroku. Elloriol skinął z zadowoleniem głową – na ochotnika zgłosiła się piękna Tia Amea, zwana Żółta Damą i gwałtowny Elkirion Leśna Gwiazda dosiadający Ixythilla – jednorożca, któremu kiedyś uratował życie.
O dziwo był tam również stary Aox, zwany Zgubą Demonów, z ostatniego plemienia czworonogich, które nie pokłoniło się mrocznym bóstwom i znalazło schronienie w lasach Lorenu.
Ariel bez słowa wskazała Elloriolowi kamienny łuk..
Elfi generał dosiadł szerszenia i ruszył w jego stronę, szepcząc pod nosem:
– Jak ja nie cierpię magicznych portali….

Advertisements